Tagi

, , , ,

Niedziela, 28.06. Wesele odespane. Stres uleciał.

Ale wróćmy do początku…

Piątek nie zapowiadał się zbyt ciekawie, jeśli pod uwagę weźmiemy tylko warunki pogodowe. Noc spędziliśmy w ogromnym okrągłym łożu małżeńskim (szczegóły pominę 🙂 ). Wstaliśmy już ok. godz. 6.oo niecierpliwi jak dziecko oczekujące na otwarcie prezentu. Śniadanie w postaci szwedzkiego stołu minęło całkiem spokojnie z widokiem na teren Pensjonatu, przy odgłosach letniego poranka na polskiej wsi.

Odczuwalny start nastąpił ok. 9.30 – spotkanie pięknej Panny Młodej z fryzjerką. Moim zdaniem fryzurka wyszła rewelacyjnie.
Prawie w tym samym czasie zjawiła się ekipa odpowiedzialna za uwiecznienie wesela na zdjęciach. Panowie udali się na zwiedzenie ośrodka oraz wykonali pierwsze plany ujęć oraz zdjęcia z czesania Karolci.

Godzina 11.oo miała być czasem makijażu Karolci. Skończyło się na pierwszym stresie – okazało się, że makijażystka oczekiwała na Karolcię w swoim salonie – Karolcia czekała „Pod Strzechą”. Ostatecznie udało się wszystko doprowadzić do końca.
Ta godzina była też najważniejsza z punktu widzenia zorganizowania miejsca, w którym miała się odbyć cała ceremonia ślubna. Przyjechał Pan Krystian z firmy Horeca, która zobowiązała się dostarczyć zadaszenie dla ceremonii ślubnej oraz krzesła dla gości.
Nie będę ukrywał, że białe krzesła, zadaszenie i czerwony dywan – wszystko to na zielonym trawniku – nawet na mnie robiły wrażenie.

Największy stres miał dopiero nadejść. Niedługo przed 14.oo znad jeziora zaczęły napływać chmury burzowe. Rozpadało się. Lało jak z cebra. Z coraz bardziej załamaną Panną Młodą nie mieliśmy planu awaryjnego. DJ i fotograf zobowiązali się załatwić idealną pogodę – brak deszczu, nie za zimno, nie za ciepło – idealnie. PANOWIE NAPRAWDĘ DALI RADĘ.

Ze względu na zbliżającą się godzinę 16.oo trzeba było się ubrać w ciuszki wyjściowe – wiązało się to oczywiście z dodatkową sesją zdjęciową uwieczniającą przygotowania.

Godzina zero – goście siedzą a my postanowiliśmy powiedzieć TAK.

Ślubu udzielał nam Pan Mateusz – P.O. Wójta Gminy Ostrowite w asyście super-uprzejmej Pani Marii – Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Ostrowitem.

Przyznam się bez bicia, że mimo bycia samcem – w pewnym momencie ceremonii zrobiło mi się miękko 🙂 Stres przeszedł jednak szybko w rozpierającą dumę.

Po uroczystym, jednogłośnym TAK, wśród braw gości oddaliliśmy się do miejsca, w którym postanowiliśmy przyjąć życzenia. Wszystko przebiegło sprawnie.

Zdjęcie grupowe z wszystkimi gośćmi i przywitanie chlebem, solą i wo… wódą przez obsługę Pensjonatu. Zbicie kieliszka udało się tylko mojej lepszej połówce. Z rozgrzanymi od środka brzuchami udaliśmy się na salę, gdzie został wzniesiony toast przez wszystkich gości.

Czekaliśmy już tylko na drugi i ostatni stresujący moment – pierwszy taniec.
Obiad szybko wjechał a my zostaliśmy zaproszeni na środek w celu wykonania pierwszego tańca do utworu:

http://www.youtube.com/watch?v=NGFToiLtXro

Utwór został zmieniony kilka dni przed weselem ze względu na różne potencjalne problemy oraz zgranie tego ze scenariuszem.

Goście dołączyli i zaczęła się impreza… myślę, że całkiem niezła.

Na poniedziałek zostawiliśmy sobie sesję plenerową oraz wizytę w Urzędzie Stanu Cywilnego oraz początek nowej – wspólnej drogi życiowej.

Podziękowania (kolejność przypadkowa):

Dla Pana Mateusza i Pani Marii z USC w Ostrowitem za profesjonalne, pełne godności oraz niezwykle sympatyczne podejście oraz udzielone nam wsparcie i pomoc.

Dla firmy Horeca z Jeleniej Góry za zorganizowanie krzeseł i zadaszenia oraz za wszelką pomoc udzieloną przez reprezentanta firmy – Pana Krystiana, który nie tylko przywiózł cały sprzęt, ale jeszcze pomógł przy wszelakich ustawieniach i usprawnieniach.

Dla fotografów Marcina z Chocoberry Studio i Jego przesympatycznego pomocnika Pawła Adlera za zdjęcia ze ślubu, wesela i niesamowitą sesję plenerową.

Dla ekstremalnie dobrego DJa Tomka i Jego pomocnika za nagłośnienie ceremonii i profesjonalne rozkręcenie imprezy oraz przeprowadzenie ekscytujących konkursów – jeszcze dnia następnego ludzie nie mogli przestać tańczyć i śpiewać.

Dla Pani Agnieszki oraz Pani Izabelli z Pensjonatu Pod Strzechą za wszelkie ustalenia przedślubne związane z całą ceremonią oraz weselem, pomoc w ustaleniu ustawienia stołów i ułożeniu scenariusza, menu i wielu szczegółów całej imprezy.

Dla Pana Daniela – opiekuna sali za wyrozumiałość, wytrwałość i cierpliwość oraz za pomoc w zajęciu się każdą sprawą związaną z organizacją.

Dla obsługi technicznej Pensjonatu Pod Strzechą za dogranie wszystkiego, pomoc przy realizacji każdej prośby związanej z dekoracjami i wyrozumiałość wobec naszych wymagań i kaprysów oraz za przygotowanie niesamowitego jedzenia.

Dla cukierników, którzy dołożyli wszelkich starań, aby ciasta nie były przesłodzone. „Niestety” torty (zwłaszcza gruszkowy) okazały się tak dobre, że ledwo udało mi się spróbować.

Dla Agaci za zawiązanie mojego krawata.

Dla wszystkich, których nie wymieniłem, a którzy przyczynili się do tego, że ten dzień i ta noc były naprawdę wyjątkowe.

Wskazówka dla Panów Młodych: w dniu ślubu znajdźcie sobie zajęcie – u mnie była to pomoc przy rozkładaniu elementów potrzebnych do organizacji ślubu i wesela. Zaletą było to, że byłem bardzo spokojny nie myśląc o ślubie – wadą to, że szybko odpadłem na weselu przez zmęczenie fizyczne. (Taniec z małżonką przy „Wyginam śmiało ciało” także dał mi popalić)

Filip – świeżo upieczony mąż.

PS.: Nic dodać nic ująć. Tak to było.
Dziękuję wszystkim znajomym i rodzinie, którzy wspierali nas do ostatnich minut przed rozpoczęciem imprezy.

Karolina – żonka 😉

Reklamy