Został już tylko miesiąc z małym hakiem… Kiedy to minęło? Całe tygodnie, bo już nie dni, uciekają w przerażającym tempie, a my od telefonu do maila, od kosztorysu do notatnika, szukamy kolejnych pomysłów, robimy kolejne zakupy, wpisujemy do kalendarzy następne spotkania…

Wygląda na to, że idzie nieźle, ale patrząc na naszą listę „to do” raczej się nie skraca, a tylko pojawiają się na niej kolejne pozycje i zależności pomiędzy poszczególnymi zadaniami.

Co udało nam się zrobić? Ustaliliśmy (chyba) ostatecznie jak mają wyglądać dekoracje stołów gości, dopracowujemy własnym look, zastanawiamy się nad harmonogramem imprezy, dopinamy szczegóły menu.

Do zrobienia w sumie jeszcze ze wszystkiego po trochu – dokończyć, dokupić, domówić, dogadać, dopiąć, spiąć, zamknąć… A i tak do końca nie będzie wiadomo czy ze wszystkim się wyrobimy, jak co wyjdzie i czy w ogóle 😛

Teraz dobrze by było zgrywać luzaka, napisać, że co ma być to będzie i wcale się nie martwimy, ale to nieprawda. Mówią, że jeśli komuś zależy to się przejmuje – zależy nam.

Na sam koniec krótka ankietka – wstęp do następnego posta:

Reklamy