Tagi

, , , , , , , , , ,

Podczas przygotowań do ślubu i wesela wydawałoby się, że po zarezerwowaniu sali, czy zorganizowaniu obsługi technicznej imprezy do załatwienia pozostają małe rzeczy, a w większości błahostki. Otóż nie. Nawet to, co wydawać by się mogło tzw. pryszczem potrafi przysporzyć problemu. 

O pierwszym tańcu myślałam jak o błahostce właśnie – wybrać piosenkę („to nie może być trudne, w końcu tyle tego w sieci”), przygotować taniec (raczej łatwizna, bo taniec nie jest dla nas problemem) i gotowe. No nie. Utknęliśmy już na pierwszym etapie – wybór piosenki.

Filip i ja mamy różne gusta muzyczne, ale zgodziliśmy od razu, bez zastanowienia i absolutnie bezapelacyjnie, że piosenka będzie „oldschoolowa”. No… także tyle ustalone.

Wyszukanie JAKIEJŚ piosenki nie było trudne, ale znalezienie CZEGOŚ to już bardziej skomplikowane. 

W sumie kryteria wyszukiwania mieliśmy raczej ograniczone: „Fajna? – No, całkiem. – To na listę ją”. Oczywiście tekst też był istotny, analizowaliśmy to praktycznie równolegle z subiektywną oceną dźwięków.

Tak powstała lista. Wybraliśmy swoje typy (prosta metoda, ocena w skali 1-10) i okazało się, że niewiele mamy wspólnych typów.

Jak się okazało number one na naszej liście okazał się piosenką nie do zatańczenia w jakiś w miarę „pierwszotańcowy” sposób.

I tak błahostka przerodziła się w mały problem. Teraz stoimy przed trudną decyzją co dalej. 

Poniżej nasza lista – owoc ciężkiej, wspólnej pracy. Mamy nadzieję, że umieszczając ją oszczędzimy komuś dwóch dni szperania po YT .

Reklamy